"Baletmistrz"

    Sala baletowa stała pusta. O tak późnej godzinie mało kto zaglądał do szkoły tańca, nawet nauczyciele postanowili już wrócić do swoich rodzin, ale nie on.
     Niepozorny chłopak z burzą kruczoczarnych włosów niepewnie przekroczył próg pomieszczenia. Wszystko było dla niego tak boleśnie znajome, już dawno nie miał okazji oddać się swojej pasji. Szkoła go przerastała, musiał przecież skupić się na egzaminach, zdać ostatnią klasę na jak najlepszych ocenach, bo to one uwarunkują jego przyszłość. Westchnął ciężko i odrzucił wszystkie myśli za siebie. Nie kłopotał się z zapalaniem światła, ani włączaniem muzyki, wszystko miał w głowie.
     Bezszelestnie, niczym pantera czająca się na swoją zdobycz, stanął po środku sali. Pod czarnymi rajstopami odznaczały się mięśnie, to samo tyczyło się przylegającej do klatki piersiowej koszulki. Powoli wsunął na stopy baletki i uśmiechnął się, przypominając sobie te wszystkie razy, gdy je zawiązywał. Konkursy, występy w szkole, samotne, deszczowe dni na poddaszu.
      Wróciły też przykre słowa. Kolejne, głębokie westchnięcie wydobyło się z jego piersi, ale szybko potrząsnął głową i zabrał się za zbieranie loków w małego kucyka z tyłu głowy. W ten sposób było mu wygodniej tańczyć, podczas wszystkich innych rzeczy, które robił, włosy nigdy mu nie przeszkadzały, ale to było zupełnie co innego.
       Stanął na czubkach palców, uśmiechając się szeroko, czując się wolnym, jak ptak, którego wypuszczono z klatki. Tak, minęło zdecydowanie za dużo czasu odkąd ostatnio tak się czuł.
       Powoli zwiększał tempo, kilka kosmyków wypadło z silnego uścisku gumki, ale nie zwracał na nie uwagi. Idealnie wyprostowane palce, napięte mięśnie, pot spływający ciurkiem po plecach, rękach, szyi. Otwarte usta, próbujące złapać więcej powietrza, zaciśnięte pięści i zgrabne ruchy. Delikatne lądowania i pełne gracji naprężenia.
       Minęło mnóstwo czasu, zanim w końcu się zatrzymał. Słońce rozpoczynało już swoją wędrówkę po niebie z tej strony globu, a ptaki ćwierkały. W progu stała niska staruszka obsiana piegami z łagodnym uśmiechem rozciągniętym na twarzy.
-Witamy z powrotem.

Komentarze