"Płacz"

    Dlaczego tak właściwie pozwoliła sobie na zakopanie się pod górą koców i poduszek? Nie miała zielonego pojęcia, wiedziała tylko, że w pewnym momencie to wszystko ją przerosło. Delikatne wbijanie igieł w pierś zamieniło się w rozdzierający serce ból, okropny ciężar, który zmuszał ją do opuszczenia ramion i garbienia się.
    Po delikatnie zaróżowionych, od ciepła bijącego z kaloryfera, policzkach spływały gorące łzy, wpadając do uchylonych ust. Starała się nie wydawać żadnych dźwięków, by nie zaalarmować siedzącego w pokoju obok taty. Mocno wtuliła twarz w pluszowego bałwana leżącego obok niej i pozwoliła, by jej ciałem wstrząsnął szloch.
    Sięgnęła po leżący obok niej telefon i kilkoma kliknięciami uruchomiła playlistę, jedną z tych, które miały ją jeszcze bardziej dobić i sprawić, by melancholia do końca otuliła jej ciało. Na zewnątrz było szaro, jak to na zimę przystało. Na ulicach nie było zbyt dużo ludzi, a jeśli już jakichś dało się zauważyć, to byli to spieszący się na obiad dorośli.
    Coś w niej pękło, sprawiając przy tym ogromny ból. Jeszcze kilka godzin temu miała cudowny humor. Sny tej nocy jej dopisały, całkiem się wyspała, wypiła pyszną kawę i ogólnie cieszyła się życiem. Być może nie powinna tak bardzo nastawiać się na spełnienie wcześniej ustalonych planów. Może wtedy to by tak nie bolało.
    Przewróciła się na plecy i odkryła szczelniej przykryciem. Powinna już wiedzieć, że to zawsze się tak kończyło- ich plany właściwie nigdy nie dochodziły do skutku, a jeśli już, to było to raz na milion.
    Westchnęła głośno, nieco głośniej niż miała w zamiarze, po czym zamknęła zaczerwienione oczy i próbowała odpędzić od siebie złe myśli. Sięgnęła po swój telefon i wyłączyła grającą akurat piosenkę, zastępując ją jakimś weselszym utworem. Próbowała powstrzymać lecące łzy, nieco się uspokoić, ale nie szło jej najlepiej.
    Po pewnym czasie po prostu dała sobie spokój, odgrodziła wszystkie myśli murem i oddała się w ramienia Morfeusza, który delikatnie ukołysał ją do snu.

Komentarze